W tę sobotę pojechałem na dawno nie odwiedzana rzeczkę pstragowa. Miałem niestety niewiele czasu, więc mogłem odwiedzić tylko jeden odcinek tej rzeki. Nad woda byłem już z samego rana, niedługo po wschodzie słońca. Pogoda była w miarę dobra. Temperatura około 1 stopnia na plusie i lekki wietrzyk. Woda okazała się lekko podniesiona i lekko zmacona. Nie było aż tak zle, bo szczerze mówiac podejrzewałem, że rzeka będzie dużo bardziej podniesiona. Pierwsze poranne chwile nie przyniosły nawet jednego brania. Przestałem zatrzymywać się i zaprzestałem obławiania miejsc z szybkim nurtem. Skoncentrowałem się na głębszych dołkach, gdzie nurt wpada szybkim tempem, ale zaraz spowalnia, zatrzymany przez przeszkody występujace w nurcie. Miałem nosa co do miejsc, w których stoja poukrywane pstragi. Zaczęły się pierwsze brania. O dziwo niektóre pstragi brały bardzo delikatnie, a niektóre z impetem atakowały przynęty. W ciagu kilku godzin nieco zmieniała się pogoda, bo wiał wiatr, który od czasu do czasu przynosił lekkie opady sniegu z deszczem. Przez ten czas udało mi się złowić około 10 pstragów (w tym dwa największe około 35cm), miałem dodatkowo około 10 brań i kilka pstragów wypięło mi się podczas holu. Najwięcej brań miałem na woblery Salmo Executor w wersji 5 cm i w nowym kolorze Real Dace. Dzień uważam za bardzo udany i za jakis czas znowu odwiedzę tę rzeczkę (Sebastian Kalkowski, 09.03.2009).