» Marcowe pstragi – ciag dalszy…

Marcowe pstragi – ciag dalszy…

Jak już wiecie, na ostatnim weekendowym wypadzie pstragowym, udało mi się złowić pstraga marzenie i przekroczyć długosć 60 centymetrów. To dla mnie naprawdę niesamowita nagroda za cały mój trud i poswięcenie w pstragowych wyprawach. Jednak weekend przysprzył nam więcej atrakcji.

W sobotę była swietna pogoda. Co prawda od rana swieciło słońce, które mocno przeswietlało wodę, jednak okazało się, że ryby sa dosć chętne do współpracy. Temperatura powietrza około 5 stopni nastrajała nas bardzo optymistycznie i z takim nastawieniem szlismy wzdłuż rzeki, obławiajac coraz to ciekawsze miejsca. W przeswietlonej wodzie ryby wychodziły do przynęt, jednak brały na tyle delikatnie, że większosć z nich wypięła się podczas holu. Mimo wszystko udało się nam wyholować kilka pstragów.

pp4

W tym pięknie ubarwiona rybę 45 cm.

pp1

Większosć brań niestety była bardzo delikatna i za razem trudna to zacięcia. Kilka ryb spięło się zaraz po zacięciu. Pod koniec dnia przyszła kolej na obłowienie najciekawszych miejsc. W jednym z nich zostaję na dłużej, bo wiem że mieszka tam duży pstrag, którego już kiedys widziałem. Po jakims czasie obławiania miejscówki, zmieniam przynętę na kolejna i postanawiam zmienić sposób jej prowadzenia. Po długim rzucie Executorem, zaczynam go powoli sciagać w swoim kierunku. Od czasu do czasu delikatnie podszarpuję wobler. Po któryms z podszarpnięć następuje potężne uderzenie. Mocno zacinam, a ryba odjeżdża na kilka metrów. Po jakims czasie zaczyna uciekać pod zwalone drzewa. Wyciagam rybę spod zwałki, aż dwukrotnie. Po kolejnym odjezdzie podciagam rybę do powierzchni. Widzę, że jest naprawdę duża. Wołam mojego brata, aby pomógł mi ja podebrać. Po któryms odjezdzie, podciagam rybę do płytkiego brzegu i sprawnie podbiera ja mój brat. Pstrag jest wielki. Robimy kilka fotek i szybko wypuszczamy go do wody. Do zobaczenia następnym razem.

pp2

Kolejnego dnia pogoda nieco się zmienia. Słońce jest cały czas zachmurzone, temperatura około 2 stopni i pojawiaja się porywy wiatru. Od czasu do czasu pada delikatny deszcz. Przez pierwsze godziny poranne, ryby w ogóle nie chca brać. Cały czas kombinujemy i zmieniamy przynęty. W końcu udaje nam się złowić pierwsza rybę. A w ciagu całego dnia doławiamy ich jeszcze kilka.

pp3

pp5

Pózniej zaczyna padać coraz większy deszcz. Mateusz ma swoje nieszczęsliwe pół godziny. W dwóch kolejnych zwałkach zacina duże, ponad 40 centymetrowe ryby. Jednak pstragi wypinaja się po krótkim holu. Przy kolejnym zakręcie Mateo zacina pstraga życia, rybę około 60 cm. Pstrag walczy niesamowicie przez kilka minut. W końcu Mateusz decyduje się na jej podebranie. Przy pierwszej próbie podebrania, ryba wypina się z kotwic… Niestety, ale co poradzić. Tak bywa… Trzymam kciuki, aby ryba wzięła jeszcze raz podczas którejs z naszych kolejnych wypraw

(Sebastian i Mateusz Kalkowski, 19.03.2009).