Decyzja jest oczywista, kolejny wyjazd (tydzień później) musi być nad Drwęcę. Plan – najpierw odnaleziona keltówka, później przejazd wyżej i poszukiwanie nowych miejsc. Koledzy chcą jechać na pstrągi. To chyba nie jest najlepszy pomysł – na pstrągi jeszcze pojedziemy np. w kwietniu, maju kiedy trociowanie nie ma większego sensu. Łowić będę tym samym sprzętem – wędka 3 m, do 60 gram, żyłka 0,30 mm, wahadła i woblery. Dwa pudełka przynęt w kamizelce, żadnych plecaków, toreb. Wygoda przede wszystkim. Jak będzie zimno – neoprenowe spodniobuty, choć wcale nie zamierzam brodzić.