Podobno robię coraz lepsze zdjęcia. Wieczorem coś wrzucę. To cieszy – na bezrybiu i rak ryba. Ostatni weekend spędziłem na uczciwym obławianiu Drwęcy (zlot jerkbait.pl). W ciągu dwóch dni przeszedłem niemal cały odcinek. Ryb nie było, a trociowanie, to pozbawione jakiejkolwiek finezji, wahadłowe oranie dna. Nic więcej. Podobno nie było ryb bo jakieś tam minogi spływały na tarło. Sytuację ratowało znakomite towarzystwo i przepiękna okolica. Nie, wcale się nie zniechęciłem. Szczęścia spróbuję pod koniec sezonu. Bardzo bym chciał też zobaczyć otwarcie sezonu. Choć trochę boję się tłumów…
Kwiecień wędkarsko nie będzie należał do najbogatszych. Cel klenie, łowisko – o tym opowie mi jeden z naszych przewodników.