» Klęska okraszona (prawie) metrówką

Klęska okraszona (prawie) metrówką

911Miało być tak pięknie. Ryby, ryby i jeszcze raz ryby. Nic z tego, ogrom pracy, rodzina właściwie nie pozostawia wyboru – najlepszy czas na ryby to noc, ale pod warunkiem, że jednocześnie zrezygnuję z odpoczynku. Masakra…

Zaczęło się dobrze. Ba! Rewelacyjnie! Boleniowa (oczywiście przy okazji rodzinnej majówki) wyprawa nad Bug przyniosła piękne ryby. Później parę razy odwiedziłem Wisłę. Bolenie gdzie zniknęły. Pierwszy wyjazd w życiu na szkiery przyniósł aż za dobre efekty  102, 92 i kilkanaście mniejszych szczupaków. Na wiślanej przystani zacumowała też piękna pychówka. Cóż z tego jednak, nie mam czasu pływać. Kilka wypraw trudno nazwać eksploracją Wisły. Ale z nabytku jestem zadowolony – w końcu nie kupuje się łodzi na jeden sezon. Dane mi też było poczuć siłę brzany, więc Wisły nie odpuszczę.

Wakacje – rodzina. Znowu fart -jednodniowy wypad nad Żarnowiec (jest już w naszej ofercie) przyniósł wspaniałą rybę – szczupak 91 cm. Kilka tygodni później przez cały dzień nie miałem nawet  puknięcia… Ech

Do końca roku zaplanowałem jeszcze dwa, trzy wypady. Cel – głównie szczupak, choć może któryś z moich przewodników zlituje się i zabierze mnie na sandacze. Oni przecież łowią, ja usiłuję…