Tym razem moim gościem był Krzysztof, wędkarz z Warszawy. Jego życzeniem było poznanie ciekawych miejscówek na Bugu w okolicach Wyszkowa. Umówiliśmy się na jednym z lepszych odcinków rzeki znajdujących się w tej gminie Niestety zapowiedziana pogoda sprawdziła się i wiało od samego rana. Nie zabrakło także niewielkiego deszczu.
Wraz z bratem, zmienialiśmy miejscówki i szukaliśmy łowiska, gdzie wysokie zarośla i drzewa zakryją nas nieco przed wiatrem. Pomimo niesprzyjającego wiatru, w końcu znaleźliśmy przelew, gdzie pięknie brały klenie. Były to ryby niedużych rozmiarów, ale zabawa była przednia. Klenie były już w dobrej kondycji, po niedawno odbytym tarle.
Później dołączył do nas Krzysiek, nasz Gość. Na szczęście wiatr ustał i wieczór zapowiadał się dobrze. Poszliśmy w górę rzeki, aby pokazać Krzyśkowi spory kawałek wody. Idąc w dół rzeki uczyliśmy się „czytać” rzekę i poznawać jej tajemnice. Na tym odcinku rzeki, nasz Gość miał okazję zobaczyć i poznać bardzo zróżnicowane miejscówki.
Odwiedziliśmy przelewy, warkocze, rafę i dziką burtę. Podczas naszego spotkania opowiadałem o technikach połowu danych gatunków ryb oraz pokazywałem różne techniki łowienia na danych miejscówkach. Nie obyło się także bez zaprezentowania moich pudełek z przynętami na bolenie, klenie, jazie i sandacze. Próbowaliśmy łowić w kilku miejscach. Na przelewach pokazywały się klenie, jednak już zupełnie nie reagowały na nasze przynęty. Zawiodły nas bolenie, które prawie w ogóle nie pokazywały się na powierzchni. Spróbowaliśmy łowić troszkę głębiej i wolniej prowadzić rapowe przynęty.
Okazało się to dobrym zabiegiem, ponieważ udało mi się zaciąć pierwszą rapę. Jednak po chwili wypięła się. Kolejne wyjście rapy skończyło się pustym braniem i nietrafieniem w przynętę. Po zmianie miejsca, Krzysiek ma wyjście pięknej rapy, która wyszła za przynętą z głębszej wody. Boleń uderzył przy samej szczytówce. Krzysztof niestety nie wytrzymał napięcia i zapomniał zaciąć rybę. Zdarza się to nawet najlepszym.
Niestety Krzysztof musiał opuścić nas wcześniej. Powoli zbliżał się okres dobrego żerowania sandaczy. Na jednym z przelewów zaczynają nam brać „mętnookie”. Łowimy ich po kilka, niestety wszystkie są niewielkie – niewymiarowe. Po jakimś czasie rezygnujemy, wiedząc że w takim miejscu nie weźmie nam konkretna ryba.
Sebastian Kalkowski (14.06.2008)