» San, lipienie, nasz Gość i rekomendacja – 12.11.2009

San, lipienie, nasz Gość i rekomendacja – 12.11.2009

W miniony weekend mieliśmy kolejnego Gościa, który łowił z nami lipienie nad Sanem. Tym razem naszym Gościem był Dawid, który łowił dwa dni pod okiem naszego przewodnika Łukasza Strzałkowskiego. Dawid jest początkującym muszkarzem i pierwszy raz w życiu miał możliwość łowienia lipieni na Sanie. Łowienie Dawida z naszym przewodnikiem było wynikiem prezentu urodzinowego, który zorganizowała dla niego narzeczona. To naprawdę świetny pomysł i wspaniały prezent dla wędkarza! 🙂

Oto kilka słów, które napisał do nas przewodnik po odbytej wyprawie z naszym Gościem:

„Tym razem znowu nie rozpieszczała nas pogoda nad Sanem. Ta jesień pod tym względem jest w górach straszna. Było lepiej niż ostatnio, bo nie padało non stop. Pomimo średnich warunków pogodowych połowiliśmy całkiem nieźle. W sobotę łowił tylko nasz Gość Dawid. Ten dzień poświęciliśmy na szlifowanie rzutów oraz prezentacji muchy. Dawid łapał wszystko w miarę sprawnie i już pierwszego dnia mógł pochwalić się lipieniem 40+ cm. Drugiego dnia postanowiłem zabrać Dawida na moje ulubione jesienne miejsce. Niestety było ono zajęte przez innych wędkarzy, dlatego postanowiłem powrócić na płań, na której łowiliśmy poprzedniego dnia. Okazało się to dobrą decyzją. Przez mniej więcej 3 godziny wędkowania w tym miejscu udało nam się złowić wiele ładnych lipieni. W następnym tygodniu jadę nanosić poprawki 🙂 Kilka dni poświęcę OS-owi i lipieniom, a dwa dni pochodzę na odcinku ogólodostępnym za głowacicą. Pozdrawiam. Łukasz”

Wiemy, że nasz Gość jest bardzo zadowolony z wyprawy, którą dla niego zorganizowaliśmy. Oto co napisał do nas nasz Gość Dawid:

„San, spełnienie mojego marzenia. W dniach 7 i 8 listopada spełniło się moje największe marzenie: stanąć nad rzeką San z wędką i podziwiać bieszczadzką naturę. Ale moje marzenie spełniło się podwójnie, gdyż przez dwa dni u boku mojego przewodnika Łukasza Strzałkowskiego nauczyłem się i zapoznałem się z tajnikami sztuki łowienia na muchę. W pięknej scenerii i pod batutą Łukasza, starałem się wykonać wszystkie jego cenne polecenia oraz oszukać mojego pierwszego bieszczadzkiego lipienia. Ta skomplikowana misja została wynagrodzona już w pierwszym dniu wędkowania, w którym byłem świadkiem jak waleczną rybą jest lipień. Ponadto zauważyłem jak ważna jest znajomość danego akwenu i zwyczajów żyjących tam ryb, by dzień wędkowania zakończyć powodzeniem. Dzięki znajomości rzeki San przez przewodnika oraz jego doświadczeniu wędkarskiemu wyprawa na ryby nie była tylko typowo krajoznawcza, ale obfitowała w piękne momenty wędkarskie. Chciałbym podziękować jeszcze raz Łukaszowi Strzałkowskiemu za wspaniałe wędkarskie dwa dni spędzone nad Sanem i za podzielenie sie ze mną swoją wiedzą. Moje podziękowania kieruję również  dla Sebastiana Kalkowskiego za całą organizację. Pozdrawiam wszystkich wędkarzy i zachęcam do zapoznania sie z wymarzoną rzeką i technikami wędkarskimi za pośrednictwem przewodnika wedkarskiego. P.S Marysiu, moja najpiękniejsza zdobycz, dziękuje za piękny prezent urodzinowy. Dawid Maciej Jelicz.”

Poniżej kilka zdjęć z wyprawy.

San jesienią

Nauka muchowania

Nasz Gość z lipieniem

Hol dużego lipienia

Łukasz z ładnym lipieniem

Przewodnik z dużym lipieniem

(12.11.2009)