Miałem opisać boleniową wyprawę nad Bug. Przepraszam, myślałem, że uda mi sie dołączyć kilka wrażeń znad Wisły. Byłem dwa razy po kilka godzin. Nic się nie zmieniło. Bolenie biją i omijają moje wobki. Hmmm….
Jutro wyjeżdżam na szczupaki. Szwecja, Syrsan, , szkiery. Metrówki? Jedna sprawi, że będę najszczęściliwszy na świecie…