W poprzedni weekend wybraliśmy się z Mateuszem na jedną z naszych ulubionych rzek pstrągowych. Przed weekendem była spora odwilż i informacje jakie zebraliśmy przed wyprawą nie były najlepsze. Woda była bardzo podniesiona i mocno zmącona. Na szczęście dzień przed naszym wyjazdem wrócił mróz i zatrzymał wody gruntowe, które spływały do rzeki. Woda w ciągu jednego dnia powinna się nieco przeczyścić, co na szczęście potwierdziliśmy przybywając na miejsce. Okazało się, że woda jest wysoka, ale nie była już mocno zmącona, a jedynie lekko trącona. Woda wylewała na niektórych odcinkach rzeki i tylko w spodniobutach można było dotrzeć do części miejscówek. Oczywiście dla nas nie było to przeszkodą.

Pierwsze godziny łowienia pokazały, że pstrągi były mało aktywne. Jednak zanotowaliśmy kilka wyjść pstrągów za przynętami. Powoli zaczęliśmy przyzwyczajać się do sposobu żerowania pstrągów w tym dniu i dokładnie obserwowaliśmy, z których miejsc wychodzą ryby za naszymi przynętami. W końcu dobraliśmy odpowiednie przynęty i co najważniejsze dobraliśmy odpowiedni sposób ich prowadzenia. Miejsce podania przynęty było także bardzo ważne w tym dniu, ponieważ większość pstrągów ustawiało się w prawie identycznych miejscach. Pierwszego dnia złowiliśmy kilka pstrągów, z czego największy miał 40 cm. Jednak nie do końca byliśmy usatysfakcjonowani, ponieważ mieliśmy kilka wyjść dużych pstrągów, które niestety nie zakończyły się braniem. Dodatkowo Mateusz miał swoje 15 minut pod koniec dnia i pod rząd spiął dwie duże ryby, jedną około 55 centymetrów… Następnego dnia łowimy już tylko sprawdzoną techniką z dnia poprzedniego, zaczynając od obławiania miejsc, w których wiedzieliśmy, że ustawiają się pstrągi. Pierwsze godziny przyniosły kilka ryb, jednak poniżej 40 cm. W końcu Mateusz przełamuje „passę” i złowił potokowca 42 cm. Później już poszło „z górki”, ponieważ udało nam się skusić kilka dużych potokowców do brania, w tym przepiękne pstrągi 49, 50 i 51 cm. Najskuteczniejszymi przynętami okazały się wobler Salmo Minnow 7 oraz gumowy ripper 6 cm. Kolejny raz mieliśmy okazję do przetestowania wędzisk Robinson Diaflex Trout, które znowu okazały się naprawdę uniwersalnymi kijami do łowienia pstrągów.




ZAPRASZAMY na wspólne wyprawy!
(Sebastian i Mateusz Kalkowski, 31.01.2011)