Ostatni weekend kwietnia zaplanowaliśmy wraz z bratem wspólny wypad na pstrągi. Pierwotnie naszym łowiskiem miał być San. Mieliśmy tam wspólnie połowić razem z Robertem Kierasem. Niestety wysoki stan wody w Sanie był przyczyną zmiany naszych planów. Trafiliśmy na rzekę, na której ostatnio miałem bardzo dobre wyniki i kontakt z pięknym okazem. Przez cały wyjazd towarzyszyła nam piękna pogoda. Na początku się jej przestraszyliśmy, ponieważ woda mogła być za bardzo prześwietlona i pstrągi mogły mniej współpracować. Jak później się okazało to pierwszy dzień ten najbardziej słoneczny był rewelacyjny. Śmiało mogę stwierdzić, że to mój najlepszy dzień pstrągowy w tym roku.
Początek był trudny, kilka niezaciętych brań. Sebastian traci podczas holu ładą rybę. Zbliżało się południe i postanowiliśmy odpocząć oraz się posilić. Jednak nagle wypatrzyłem pstrąga, który zbierał pokarm z powierzchni. Tej okazji nie mogłem przepuścić. Dosłownie w pierwszym rzucie od razu wziął pięknie ubarwiony duży pstrąg!
„Esencja łowienia pstrągów – na wypatrzonego, efektowne branie. To jest to! Takie były słowa mojego brata po wypuszczeniu ryby do wody.
Po sjeście i chwilowym wypoczynku ruszyliśmy dalej w górę rzeki. Podbieranie.jpgKolejne miejsce obłowiliśmy bardzo dokładnie. Już nie raz mieliśmy tu kontakty z naprawdę dużymi pstrągami. Wykonaliśmy po kilkanaście rzutów i nagle poczułem ogromne szarpnięcie, walka zaczęła się na całego. Pstrąg był ogromny oraz bardzo waleczny. Podczas tego wyjazdu złapaliśmy dużo pstrągów i przeżyliśmy niezapomniane emocje. Poznaliśmy także nowe odcinki „naszej rzeki”. Nie mogę się doczekać kolejnej pstrągowej wyprawy!!!
(Mateusz Kalkowski, kwiecień 2008)
