Żarnowiec – Obiecane metrówki z Żarnowca – artykuł

Miałem już okazję kilka razy wybrać się na ryby na J. Żarnowiec  z przewodnikiem i za każdym razem były to bardzo ciekawe i owocne wyprawy. Jednak w sierpniu 2010 postanowiłem postawić konkretne wymagania. Chcę złowić „metra” i to jer kując. Przewodnikze swoim wrodzonym uśmiechem podjął  wyzwanie i powiedział dobra, powalczymy……… no i powalczyliśmy.

Ponieważ była to niesamowita wyprawa postanowiłem opisać ją dość dokładnie, choćby po to aby wędkarska brać dowiedziała się jaką perłę mamy na Pomorzu w postaci Jeziora Żarnowieckiego, jak również w podzięce dla przewodnika bo wg mnie przerósł samego siebie 😉

O godzinie 7. rano mieliśmy sklarowaną i przygotowaną łódkę i startowaliśmy z przewodnikiem z przystani. W tym samym momencie zaczął padać deszcz który stał się nieodłącznym elementem tej wyprawy. W tym dniu doceniłem każdą nie małą niestety złotówkę którą wydałem na specjalistyczne ubranie wędkarskie, które nie pozwoliło przedrzeć się wodzie tam gdzie nie chcemy ;).

Po ustawieniu się na pierwszym miejscu zaczynamy biczowanie i tu… zaskoczenie. Przez pierwsze 3 godziny przewodnik łowi jednego krótkiego na gumę, ja mam po jednym wyjściu do Slidera Salmo 12, Sweepera Salmo oraz Hell Hounda. Minę miałem nie tęgą i trzeba przyznać, że byłem gotowy się poddać. Przewodnik też zbyt dziarsko nie wyglądał, byliśmy już dość porządnie przemoczeni co chwilę trzeba było wylewać wodę z łodz… Początek, delikatnie mówiąc, wyglądał marnie. Jednak przewodnik, jak rasowy guide nie poddał się i pozbawił mnie złudzeń. Żadnego wracania! Ma być „metr” no to masz właściwe warunki. Nikt nie mówił że będzie łatwo. Około godziny 12. ustawiamy się na pięknym bardzo rozległym blacie. I tu zaczęło się coś co w potocznym języku można nazwać ELDORADO! Nie wiem jakie jest zagęszczenie szczupaków na tym akwenie, ale wyskakiwały dosłownie zewsząd i robiły to tak widowiskowo, że żal tylko że nikt tego nie filmował. Ryby brały bardzo ostro pod warunkiem, że przynęta podobna do okonia poruszała się w dość szybkim tempie około pół metra pod powierzchnią. Wynikał to z tego, że na całym akwenie w tym dniu ganiały hordy okoni wściekle atakując ławice jednorocznych okoni i płoci. Nie trzeba dodawać że złowienie przyzwoitego okonia (25-30 cm) na gumę nie stanowiło najmniejszego problemu, a gdyby się ktoś przyłożył, to pewnie złowił by jeszcze większego. Jednak komu były w głowie okonie! Obrazu dopełniały już tylko wielkie stada mew, które ostro pikując w wodę korzystały z dobrodziejstw jeziora. Myślę, że takie widoki nie są dość częste w naszym kraju, a ja sam osobiście widziałem takie coś tylko raz, na jednym z jezior w Szwecji. Miło że również i u nas można trafić na czas wielkiego żarcia.

Przewodnik łowiąc na gumy co chwilę holuje rybę. Nie są to obiecane metrówki ale trzeba przyznać że trzy miarowe szczupaki w trzech rzutach robią wrażenie. Ja używając Slidera 12, Sweepera oraz Klienci łowią - wyprawy wędkarskie z firmą przewodnicywedkarscy.plFatso10 łowię ryby dużo rzadziej niż przewodnik ale  są one znacznie większe, nie przekraczają jednak 70 cm.  Na samym początku wielkiego żarcia po bardzo agresywnym braniu szczupak odgryza mi Slidera 10 łącznie z 30 cm stalką! Nie trafił, czy może miał tak przepastną mordę pozostanie jego, a może jej słodką tajemnicą. Szkoda, miejmy nadzieję że przygoda dla ryby skończyła się dobrze.

Pierwszą ładniejszą rybę zacina przewodnik. Po około 5-minutowym holu podbieram piękną i niesamowicie grubą 92-centymetrową sztukę. Ryba robi wrażenie, ma niesamowicie gruby kark i z całą pewnością waży więcej niż wskazywała by na to jej długość. Kolejna akcja to już prawie scena rodem z science fiction. Po kolejnym braniu przewodnik holuje około 50 cm szczupaczka. Przewodnik robi to dość szybko i zdecydowanie aby nie męczyć zbytnio malucha. Maluch chlapiąc po powierzchni wywabił  mamuśkę, która w wielkim wirze na naszych oczach skasowała pobratymca jednocześnie mało nie wyrywając Przewodnikowi barku. I tu bardzo przydała się dozbrajania gum. Mamuśka zapieła  się pięknie w nożyczkach i po dość emocjonującym holu mogłem zaliczyć kolejną asystę. Miarka wskazała równo 102 cm. Wszystko pięknie, asysta asystą, ale gdzie mój metr? Od tego momentu postawiłem wszystko na jedną kartę i zacząłem łowić tylko i wyłącznie Sweeperem Salmo w kolorze naturalnego szczupaka. Doczekałem się jeszcze dwóch brań i wyholowałem dwie ryby 70 i 100 cm.
Plan został wykonany, a przewodnik zasłużył na najwyższe oceny. Gdyby nie jego znajomość wody, zwyczajów ryb oraz bardzo duża determinacja nic by z tego nie wyszło. Sam może bym aż tak nie zmókł, ale nie złowił bym tyle i tak pięknych ryb.

Podsumowując, mieliśmy tego dnia dwa „metry” na łodzi, do tego około 40 ryb w przedziale 40-70 cm  Dziękuję bardzo za tą wyprawę i gorąco polecam wyprawy z przewodnikiem i firmą przewodnicywedkarscy.pl oraz Jezioro Żarnowiec. Pamiętajmy tylko, że tak piękne i duże ryby koniecznie powinny wrócić do wody. Naszym okazom nic się nie stało, odpłynęły dziarsko ochlapując nas na pożegnanie i mam nadzieje jeszcze kiedyś będziemy mieli okazję się z nimi spotkać.

Tekst: Wiktor Ledóchowski

Zdjęcia: Wiktor Ledóchowski